|
przyjął Go rozradowany
1 Potem wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. 2 A [był tam] pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. 3 Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. 4 Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. 5 Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: "Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu". 6 Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. 7 A wszyscy, widząc to, szemrali: "Do grzesznika poszedł w gościnę". 8 Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: "Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie". 9 Na to Jezus rzekł do niego: "Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. 10 Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło".
Krótkie refleksje z naszego rozważania na forum: - Myślę, że tak jak do Zacheusza Jezus często kieruje te słowa do mnie, stawiając zadania, wydarzenia lub osoby przede mną. Chce być obecny w tym co mam do wykonania, w moim życiu. Mówi zdecydowanie - dziś muszę- czy ja to słyszę? Czy wszystko co się dzieje w moim sercu, w moim życiu jest zgodne z życzeniem Jezusa?
- Zacheusz przyjął Jezusa z radością, choć pewnie tego nie przewidywał.
Zastanawiam się jak ja zachowuję się gdy wydarzy się coś niespodziewanego i muszę zmienić swoje plany, gdy ktoś prosi mnie o przysługę w najbardziej nieodpowiednim dla mnie czasie? Denerwuję się czy jestem uradowana? Pewnie przeważa to pierwsze , no może zgoda, ale bez radości. Pragnę bardzo mieć więcej radości w tym wszystkim co mnie spotyka, z radością przyjmować ludzi jak samego Jezusa.
- Słowa te mówią mi, abym z radością przyjmowała Jezusa, zawsze i w każdej sytuacji. Aby moje serce pragnęło zobaczyć Jezusa.
- W tych słowach Jezus wskazuje mi jak mam Go przyjmować, czy jest radośc w moim sercu gdy spotykam Jezusa w drugim człowieku i w różnych sytuacjach życia. Szczególnie gdy jest trudno, czy szukam Go, i przyjmuję z radością?
- "Do grzesznika poszedł w gościnę"
Te słowa przypominają mi sytuacje w moim życiu kiedy jestem czymś tak zdenerwowana, że nie mogę się nawet modlić. A Pan Jezus stoi obok i czeka, aż go zaproszę. Ostatnio tak się zdażyło, że chciałam dobrze a robiłam wszystko na opak. Dopiero wspólna modlitwa pomogła. Panie Jezu proszę, abym zawsze pamiętała, że Ty przychodzisz do mnie mimo moich grzechów tylko muszę Cię zaprosić i przyjąć z radością w sercu. - W tych dniach odwiedzą mnie krewni i ja wyjeżdżam do krewnych,
Bóg w tych słowach mówi abym każdego przyjęła z radością jak bym przyjmowała Jego samego.
- W tych słowach Jezus mnie napomina, że nie zawsze z pośpiechem biegnę aby przyjąć Go. Nie zawsze jest też dostateczna radość. Napomina mnie , że moja miłość do Niego słabnie zapał przygasa, a i radość czasami wymuszona. Pragnę prosić Go o przymnożenie mi tego wszystkiego.
- Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu
Nie mogę czekać gdy Jezus przechodzi obok -możemy się nie spotkać. Zacheusz pokazuje mi jak bardzo mu zależy, by tak wielka łaska nie przeszła mu koło nosa. Widzę, że muszę więcej wysiłku wkładać by przyjąć Jezusa w swoim domu.
 |