Po zakończeniu rekolekcji dla animatorów diecezjalnych WKC (7-13.05.2007) wyruszyliśmy na spotkanie z działającą na terenie Serbii Wspólnotą Krwi Chrystusa. W skład naszej ekipy wchodzili:
Ks. Jarosław Jabłoński CPPS (moderator krajowy), Barbara Błaszczyk (animatorka krajowa), Alicja Hebda (animatorka podregionu), Edward Jałowicki (animator diecezjalny); na miejscu łączyli do nas pracujący na terenie Chorwacji misjonarze: ks. Józef Godlewski CPPS oraz br. Jerzy Czerniawski CPPS, którzy służyli nam m.in. jako tłumacze.
Celem podróży była Vojovodina, region leżący na północnym zachodzie Serbii. Zamieszkuje go ok. 20 narodowości wśród nich: Serbowie, Chorwaci, Węgrzy, Słowacy,a także Polacy. Większość ludzi jest wyznania prawosławnego, katolicy stanowią tutaj niewielki procent.

Animatorzy
Po długiej, męczącej, nocnej podróży dotarliśmy do Futogu gdzie zostaliśmy bardzo serdecznie przyjęci przez tamtejszego proboszcza ks. Ante Kopilović'a. Atmosfera i wystrój plebanii bardzo mocno przypominały nam dom misyjny: obrazy Matki i Królowej Przenajdroższej Krwi, św. Kaspra, uśmiech, radość i gościnność gospodarza.

Przed plebanią
Sama parafia liczy 500 katolików mieszkających w mieście jak też po części rozrzuconych po okolicznych miejscowościach. Zachwycił nas piękny duży kościół p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa z relikwiami św. Eugena, męczennika pochodzącego z drugiego wieku chrześcijaństwa. Okna zdobiły witraże z wizerunkami świętych między innymi św. Franciszka Ksawerego i św. Barbary. Odkryliśmy, że to nie przypadek, iż nasi patronowie czuwają nad tym miejscem, ponieważ kult Krwi Chrystusa rozwija się tutaj od czasu, posługi pierwszego Misjonarza Krwi Chrystusa, ks. Willego Kleina aż po dziś dzień. Na miejscu dowiedzieliśmy się, że cała tamtejsza Wspólnota Krwi Chrystusa brała udział w modlitwach jak też praktycznych przygotowaniach na nasz przyjazd. To piękne, leżące na Dunajem miasto było miejscem z którego robiliśmy wypady do innych zaplanowanych do odwiedzin miejscowości.

Futog - ołtarz
Pierwszego dnia po przyjeździe (wtorek), pojechaliśmy do Slankamenu, naddunajskiego miasta rybaków. Proboszczem tutejszej parafii jest ks. Berislav Petrović. Spotkanie rozpoczęło się Mszą Świętą, której przewodniczył ks. Józef Godlewski, a homilie o tym, co znaczy być chrześcijaninem wygłosił ks. Jarosław Jabłoński.. Bezpośrednio po Mszy Świętej odbyło się spotkanie na temat znaczenia ofiary w życiu członka WKC. Konferencje wygłosił Ksiądz Moderator, natomiast my świeccy, ze swojej strony zilustrowaliśmy ją własnymi doświadczeniami związanymi z poruszoną w temacie ofiarą. Mimo bariery językowej doświadczyliśmy jak Krew Chrystusa łączyła nas przez życzliwy uśmiech, gesty, pojedyncze słowa. W każdej miejscowości była przygotowana przez członków WKC agapa, która dawała możliwość nawiązywania bardziej osobistych kontaktów. Wymienialiśmy adresy zapraszaliśmy do Polski. Widać było, że mieszkający tutaj ludzie nas oczekiwali i cieszyli się z naszego przyjazdu. My ze swojej strony byliśmy zbudowani ich postawą i świadectwem życia.

Na plebani
Po południu mieliśmy spotkanie ze wspólnotą w Starym Slankamenie w kościele p.w. św. Mikołaja. Przywitano nas tu z kwiatami. Po spotkaniu odbyliśmy spływ po Dunaju.
Jeszcze tego samego dnia odbyło się spotkanie w miejscowości Sremska Mitrovica w parafii prowadzonej przez energicznego, pochodzącego z południa ks. proboszcza, Edo Španović'a. Bardzo poruszające było jego opowiadanie z czasów wojny kiedy to jako młody, 27-letni kapłan udzielał schronienia i rady przychodzącym ludziom.

Św. Eugen
W środę pojechaliśmy do leżącej ponad 100 km od naszej “bazy” Suboticy. Tutaj katolikom pasterzuje ks. proboszcz Andrij Anišić. Spotkania miały miejsce w kościele oraz w sali parafialnej. Spotkaliśmy tam Polkę od 30-u lat zamieszkującą w Serbii. Wszystkie odbyte tego dnia spotkania były dla nas doświadczeniem Bożej obecności, miłości i radości.
We czwartek udaliśmy się do Šidu. Gdy weszliśmy do kościoła ludzie śpiewali po chorewacku piosenkę. „O Boże to Ty na mnie spojrzałeś, Twoje usta dziś wyrzekły me imię” - rozbrzmiewała “Barka”. Słowa te dały dla nas zachętę do spotkania się z Jezusem z Jego łaską. W naszych sercach zrodziła się jeszcze większa miłość do ludzi, którzy na nas z radością czekali. Poprzez modlitwę Pan pomagał nam otwierać serca na zebranych: „aby radość Moja w was była i aby radość wasza była pełna” (J 15,11).

Spływ po Dunajcu
W drodze powrotnej wstąpiliśmy do kościoła o który w czasie wojny walczyła jedna z animatorek. Do dzisiaj dba o tę świątynię.
W piątek wczesnym rankiem wyruszyliśmy do Vrbas, do parafii prowadzonej przez ks. proboszcza Eugena Vargę. Tu dodatkowo doszedł do tłumaczenia język węgierski.
Owocem tego spotkania, były już wcześniej ustalone wstąpienia do WKC. Do wspólnoty wstąpił również ksiądz z pobliskiej parafii.
Zauważyliśmy, że każdy ksiądz opiekun WKC należy do wspólnoty i żyje tym charyzmatem. Kapłani mówią, że ta duchowość bardzo im pomaga. Na terenie parafii spotkaliśmy Polkę, która 25 lat temu wyszła za mąż za Serba. Bardzo ucieszyła się z naszego spotkania. Wielką radość sprawiło jej słyszenie dźwięku polskiej mowy. Dzieliła się swoim trudem zmagania się nie tylko z barierą językową, ale też kulturową.
Mieliśmy wrażenie, że życie tutejszych katolików, to jak życie pierwszych chrześcijan. Na twarzy ks. Eugena było widać wielkie wzruszenie, sprawiał wrażenie jakby chciał zatrzymać czas, aby to radosne spotkanie trwało. W drodze powrotnej w samochodzie słuchaliśmy świadectw miejscowych animatorów.
W sobotę w Futogu odbyło się skupienie dla dorosłych, na które przyjechali członkowie wspólnoty z regionu Vojovodiny. WKC istnieje tutaj w ok. 20-u parafiach. Nad wspólnotą czuwają dwaj asystenci duchowi – księża diecezjalni: ks. Ante i ks. Berislav.

taaaaka ryba
Radość miejscowego proboszcza była niesamowita. Któregoś razu powiedział, że zawsze jest radosny, kiedy przyjeżdżają Misjonarze Krwi Chrystusa. Innym razem usłyszeliśmy od ludzi słowa: „Kiedy przyjeżdżają Misjonarze Krwi Chrystusa, to jest u nas święto, wielka radość i błogosławieństwo”.
W niedzielę poproszono nas, o przygotowanie polskiego obiadu. Przeżywaliśmy to zadanie z ciągłym pytaniem: “Czy będzie smakowało”? Po południu miało miejsce spotkanie z młodzieżą. Był to czas pełen umocnienia i radości. I tak oto ostatni dzień naszego pobytu zbliżał się ku końcowi.
Jesteśmy pełni wdzięczności naszym siostrom i braciom z Vojovodiny za gościnność, życzliwość i wszelkie dobro.